Wywiad z Marcinem Borchardtem, reżyserem filmu dokumentalnego ''Moi Themersonowie'' / Interview with Marcin Borchardt, director of the documentary ''My Themersons'' / Entrevista a Marcin Borchardt, realizador de um documentário ''My Themersons''

 


Marcin Borchardt jest reżyserem, scenarzystą, konsultantem scenariuszowym i ekspertem w zakresie rozwoju projektów dokumentalnych. W swojej twórczości porusza się na styku badań archiwalnych, pamięci i kina eseistycznego. Bada relacje między doświadczeniem osobistym, historią i praktyką artystyczną, często posługując się intymnymi formami opartymi na materiałach archiwalnych. Jest autorem głośnych filmów dokumentalnych „Beksińscy. Album wideofoniczny” (2017), „Tony Halik” (2020) i „Magic Hour” (2026). Wykłada i pisze o kinie, muzyce i dwudziestowiecznej awangardzie.

Namówiłem Marcina do wywiadu na temat jego nowego interesującego projektu jakim jest film dokumentalny ''Moi Themersonowie'' .


                                           







1. Zajmujesz się od jakiegoś czasu filmami dokumentalnymi - stworzyłeś filmy o rodzinie Beksińskich, Tonym Haliku. Jak jest z inspiracją związaną z rozpoczęciem nowego projektu który dotyczy życia określonej osoby z własną historią, charakterem, dorobkiem?


       Filmem zajmuję się od dwudziestu lat i z biegiem czasu coraz bardziej uświadamiam sobie, że wybór nowego tematu jest dla mnie jedną z najważniejszych decyzji życiowych. Kiedy zastanawiam się czy opowiedzieć historię konkretnej osoby, wiem, że przez kilka kolejnych lat będę żył w jej świecie — czytał dokumenty, oglądał archiwa, prowadził rozmowy, próbował zrozumieć motywacje, wybory i kontekst jej życia. To nie jest tylko projekt zawodowy, lecz decyzja, która wpływa na moją codzienność, sposób myślenia, a pośrednio także na życie mojej rodziny. Dlatego nigdy nie wybieram bohaterów przypadkowo. Nie interesuje mnie wyłącznie to, czy ktoś był postacią ważną albo znaną.       

        Zadaję sobie przede wszystkim pytanie, czy w tej historii istnieje potencjał filmowy. Czy można ją opowiedzieć językiem kina? Czy zawiera napięcia, paradoksy, emocje i tajemnice, które pozwolą stworzyć pełnowymiarową opowieść? I wreszcie — czy istnieje materia, z której taki film można zbudować: archiwa, świadkowie, miejsca, obrazy, ślady pozostawione przez bohatera. Najbardziej interesują mnie osoby, których życie wykracza poza biografię i staje się opowieścią o czymś większym — o epoce, kulturze, pamięci, marzeniach czy ludzkich obsesjach. Tak było w przypadku Beksińskich, Tony'ego Halika, Piotra Sobocińskiego czy Themersonów. Każdy z tych filmów zaczynał się od konkretnego człowieka, ale tak naprawdę prowadził do znacznie szerszych pytań o świat, w którym żyjemy. To właśnie te pytania są zwykle dla mnie najważniejszą inspiracją do rozpoczęcia nowego projektu.




2. Gdzie zaczęła się praca związana z filmem o Themersonach? 


      Themersonowie byli mi oczywiście znani od dawna. Całe życie zajmuje się awangardą, więc znałem ich miejsce w historii kultury, filmu, literatury i sztuki. Ale była to w dużej mierze wiedza podręcznikowa, akademicka. Prawdziwa praca zaczęła się dopiero wtedy, kiedy pojawiło się pytanie: co właściwie znaczy zrobić film o Themersonach? Bo można oczywiście nakręcić klasyczny portret biograficzny, uporządkować fakty, pokazać archiwa, opowiedzieć, co po kolei zrobili. Tylko że w ich przypadku to byłoby rozwiązanie zbyt proste. 

      Themersonowie wymykali się formułom. Ich twórczość była osobna, ironiczna, intelektualna, ale też niezwykle zmysłowa i pełna wyobraźni. Dlatego praca nad filmem zaczęła się dla mnie od próby znalezienia języka. Zrozumiałem, że film o Themersonach nie może być wyłącznie filmem „o” nich. Musi być również próbą rozmowy z ich wyobraźnią, z ich metodą, z ich radykalną niezależnością. Nie chodziło tylko o to, żeby opowiedzieć ich życie, ale żeby znaleźć formę filmową, która byłaby w jakimś sensie zgodna z ich sposobem myślenia o świecie.



3. Czy trudno było zebrać materiały do filmu o nich?


      Paradoksalnie, znalezienie materiałów do filmu nie było trudne. Wiedziałem, że spuścizna po Themersonach znajduje się w Londynie i że opiekuje się nią Jasia Reichardt, siostrzenica Franciszki Themerson. Jasia została adoptowana przez Franciszkę tuż po zakończeniu II wojny światowej i przez całe życie pozostawała najbliższą rodziną oraz strażniczką pamięci o Themersonach. Prawdziwym wyzwaniem nie był więc brak materiałów, lecz ich ogrom. Archiwum okazało się niezwykle bogate — pełne fotografii, filmów, listów, rękopisów, rysunków, dokumentów i śladów życia. Kiedy po raz pierwszy spotkałem Jasię, udzieliła mi bardzo ważnej rady. Powiedziała, żebym nie szukał od razu gotowej koncepcji filmu, lecz najpierw dogłębnie zanurzył się w archiwum. 

       Była przekonana, że jeśli naprawdę poznam ten materiał, to sposób opowiedzenia historii przyjdzie do mnie sam. Dała mi również swoją książkę „Piętnaście podróży z Warszawy do Londynu”. Kiedy ją przeczytałem, byłem głęboko poruszony. Zrozumiałem wówczas, że chcę zbudować opowieść z dwóch równoległych perspektyw. Pierwsza to perspektywa Jasi — dziecka. Druga to perspektywa Themersonów — pary artystów. Obie narracje spotykają się wokół najbardziej dramatycznego momentu ich życia: czasu wojny. Archiwum nie było więc dla mnie jedynie źródłem materiałów. Stało się miejscem, z którego stopniowo wyłoniła się sama forma filmu.




4. W obecnych czasach gdzie AI i algorytmy tworzą nowe, zakreślone przez nich przestrzenie - muzyka, sztuki wizualne mają coraz więcej wyzwań jeśli chodzi o produkcję i dystrybucję ale działa to też na poziomie zainteresowania potencjalnego odbiorcy. Jak widzisz to co tworzysz w tym krajobrazie?


       Sztuczna inteligencja jest już dziś obecna w świecie filmu i jej znaczenie będzie błyskawicznie rosło. W największym stopniu dotyczy to kina fabularnego, które moim zdaniem znajduje się u progu bardzo głębokiej transformacji. W ciągu najbliższych lat powstaną nowe metody produkcji, nowe sposoby tworzenia obrazów i narracji, a samo kino fabularne może stać się czymś istotnie różniącym się od medium, które znamy od ponad stu lat. AI jest wykorzystywane również w filmie dokumentalnym, szczególnie na etapie postprodukcji, porządkowania materiałów, rekonstrukcji archiwów czy pracy z dźwiękiem. 

      Są to narzędzia, które już dziś pomagają twórcom i z pewnością będą coraz bardziej obecne. Jednocześnie nie podzielam obaw wielu osób związanych z możliwością całkowitego zastąpienia człowieka przez sztuczną inteligencję. Być może wynika to ze specyfiki mojej pracy. Ja nie zajmuję się tworzeniem fikcyjnych światów. Zajmuję się obserwowaniem i opowiadaniem rzeczywistości. Interesują mnie konkretni ludzie, ich losy, pamięć, doświadczenia i ślady, jakie pozostawiają po sobie w świecie. Nawet jeśli rzeczywistość będzie w coraz większym stopniu kształtowana przez algorytmy i systemy sztucznej inteligencji, pozostanie rzeczywistością, którą warto dokumentować i próbować zrozumieć z perspektywy naszej—ludzkiej. 

      Być może zmienią się narzędzia, być może zmieni się język opowiadania, ale potrzeba zadawania pytań o człowieka i jego miejsce w świecie nie zniknie. W tym sensie nie postrzegam AI jako zagrożenia dla swojej pracy, lecz raczej jako kolejny element świata, który dokumentaliści musieli opisywać i interpretować.




5. Jak czujesz się osobiście związany z tematami i pracą którą prezentujesz?


      Oczywiście, że czuję się związany z tematami, które podejmuję, bo inaczej ta ciężka droga nie miałaby dla mnie najmniejszego sensu. Skoro mam poświęcić jakiemuś filmowi kilka lat życia, to musi istnieć między mną a tą historią jakaś autentyczna więź, jakieś pytanie, na które sam próbuję znaleźć odpowiedź.




6. Co Themersonowie mogą współczesnemu widzowi pokazać, czego nie można doświadczyć obecnie?


        Odwróciłbym trochę to pytanie. Nie jestem pewien, czy najważniejsze jest to, co Themersonowie mogą dziś pokazać współczesnemu widzowi. Ważniejsze wydaje mi się pytanie, czy współczesny widz albo czytelnik jest jeszcze gotów z Themersonów czerpać. Ich twórczość nie jest czymś, co można szybko przekartkować, skonsumować w biegu, sprowadzić do kilku atrakcyjnych obrazów czy haseł. 

        Wymaga skupienia, namysłu, gotowości do wykonania pewnej intelektualnej pracy. To sztuka bardzo wolna, precyzyjna, dowcipna, ale też wymagająca. Nie narzuca się odbiorcy natychmiastowym efektem. Raczej zaprasza go do rozmowy — czasem przewrotnej, czasem filozoficznej, czasem absurdalnej. I właśnie to wydaje mi się dziś szczególnie ważne. Themersonowie przypominają, że sztuka może być przestrzenią wolności myślenia, a nie tylko produktem kulturowym przeznaczonym do szybkiej konsumpcji. Pokazują świat, w którym wyobraźnia, język, obraz i filozofia pozostają ze sobą w żywym związku. 

     To doświadczenie coraz rzadsze w kulturze podporządkowanej natychmiastowej reakcji, algorytmom widzialności i nieustannemu przyspieszeniu. Dlatego Themersonowie mogą dziś dać bardzo wiele, ale pod jednym warunkiem: trzeba się przy nich zatrzymać. Trzeba zgodzić się na to, że nie wszystko zostanie podane natychmiast, że sens pojawia się stopniowo, w procesie czytania, oglądania i myślenia. To może być dla współczesnego odbiorcy trudne, ale właśnie dlatego jest tak cenne.




7. Jakie są kolejne kroki jeśli chodzi o dystrybucję i promocję filmu o Themersonach?


      Film ma już za sobą premiery na dwóch najważniejszych festiwalach kina dokumentalnego w Polsce — na festiwalu Millennium Docs Against Gravity oraz na Krakowskim Festiwalu Filmowym. To był dla nas bardzo ważny etap, ponieważ oba te wydarzenia pozwoliły spotkać się z publicznością i zobaczyć, jak film funkcjonuje w kontakcie z widzami. Obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na dalszej drodze festiwalowej, zwłaszcza za granicą. Themersonowie są postaciami głęboko zakorzenionymi w kulturze europejskiej, a znaczna część ich życia i działalności związana była z Wielką Brytanią, dlatego naturalnym kierunkiem są dla nas międzynarodowe festiwale i prezentacje. Później film będzie podążał bardziej klasyczną ścieżką dystrybucji. Liczymy na obecność w kinach, następnie na platformach VOD i serwisach streamingowych, a w dalszej kolejności także w telewizji.







8. Plany na przyszłość?

      Szczerze mówiąc, po ukończeniu kolejnego filmu czuję przede wszystkim zmęczenie. Każdy z moich projektów powstaje przez kilka lat i wymaga ogromnej ilości pracy, więc naturalnie przychodzi moment, kiedy muszę odpocząć i odzyskać dystans. W tej chwili mam kilka zaawansowanych projektów, ale dwa z nich są szczególnie ważne. Pierwszy to wieloletni projekt dokumentalny poświęcony Romanowi Polańskiemu, realizowany jako międzynarodowa koprodukcja.

      Drugi projekt nosi tytuł „Boska_komedia.omnia_corrupta.log”. To esej filmowy zbudowany z materiałów archiwalnych XXI wieku. Punktem wyjścia jest dla mnie „Boska Komedia” Dantego, ale film nie będzie adaptacją literacką. Traktuję dzieło Dantego jako rodzaj mapy, która pozwala opowiedzieć o współczesnym świecie. Korzystając wyłącznie z archiwalnych obrazów i świadectw naszej epoki, próbuję stworzyć filmową podróż przez współczesne piekło, czyściec i raj — nie jako miejsca religijne, lecz jako stany kryzysu cywilizacji i ludzkiej świadomości.



ENG


Marcin Borchardt is a director, screenwriter, script consultant and expert in documentary project development. His work explores the intersections of archival research, memory and essayistic cinema. He examines the relationships between personal experience, history and artistic practice, often through intimate forms built around archival materials. He is the author of acclaimed documentary films including “Beksińscy. A Sound and Picture Album” (2017), “Tony Halik” (2020) and “Magic Hour” (2026). He teaches and writes about cinema, music and the twentieth-century avant-garde.


I talked Marcin into an interview about his exciting new project, a documentary ''My Themeresons''





1. You've been involved in documentary films for some time now – you've created films about the Beksiński family and Tony Halik. What's the inspiration behind starting a new project that explores the life of a specific person with their own story, character, and achievements?


      I've been involved in filmmaking for twenty years, and over time, I've become increasinglyaware that choosing a new subject is one of the most important life decisions for me. When I consider whether to tell the story of a specific person, I know that for the next few years I'll be living in their world – reading documents, viewing archives, conducting conversations, trying to understand the motivations, choices, and context of their life. This isn't just a professional project, but a decision that influences my daily life, my way of thinking, and indirectly also the life of my family. That's why I never choose my subjects at random. 

      I'm not interested solely in whether someone was an important or well-known figure. I ask myself above all, whether this story has cinematic potential. Can it be told using the language of cinema? Does it contain tensions, paradoxes, emotions, and mysteries that would allow for the creation of a full-blown narrative? And finally, is there material from which such a film can be built: archives, witnesses, places, images, traces left by the protagonist. I'm most interested in people whose lives transcend biography and become a story about something larger—about an era, culture, memory, dreams, or human obsessions. 

      This was the case with the Beksińskis, Tony Halik, Piotr Sobociński, and the Themersons. Each of these films began with a specific person, but in reality led to much broader questions about the world we live in. It is these questions that usually provide the most important inspiration for me when starting a new project.


2. Where did the work on the film about the Themersons begin?


      The Themersons had, of course, been known to me for a long time. I've been involved with the avant-garde my whole life, so I knew their place in the history of culture, film, literature, and art. But this was largely textbook, academic knowledge. The real work began only when the question arose: what actually does it mean to make a film about the Themersons? Because you can, of course, make a classic biographical portrait, organize the facts, show the archives, and tell what they did step by step.  

      But in their case, that would have been too simple a solution. The Themersons defied formulas. Their work was distinct, ironic, intellectual, but also incredibly sensual and imaginative. Therefore, for me, work on the film began with trying to find a language. I understood that a film about the Themersons couldn't be solely a film "about" them. It must also be an attempt to speak to their imagination, their method, their radical independence. The point wasn't just to tell their lives, but to find a film form that would in some sense be consistent with theirway of thinking about the world.





3. Was it difficult to gather materials for a film about them?


      Paradoxically, finding materials for the film wasn't difficult. I knew that the Themerson legacy was in London and that it was being cared for by Jasia Reichardt, Franciszka Themerson's niece. Jasia was adopted by Franciszka right after the end of World War II and remained the closest family member and guardian of the memory of the Themersons throughout her life. The real challenge, therefore, wasn't the lack of materials, but their sheer vastness. The archive turned out to be incredibly rich—full of photographs, films, letters, manuscripts, drawings, documents, and traces of life. When I first met Jasia, she gave me very important advice. 

      She told me not to seek a ready-made film concept right away, but to first immerse myself in the archive. She was convinced that if I truly understood this material, the way to tell the story would come to me. She also gave me her book "Fifteen Journeys from Warsaw to London." When I read it, I was deeply moved. I understood then that I wanted to build a story from two parallel perspectives. The first was the perspective of Jasia—a child. 

      The second was the perspective of the Themersons—a couple of artists. Both narratives converge around the most dramatic moment of their lives: the war. The archive, therefore, was not just a source of material for me. It became the place from which the film form itself gradually emerged.


4. In today's world, where AI and algorithms are creating new, defined spaces, music and visual arts face increasing challenges in terms of production and distribution, but this also affects the level of potential audience interest. How do you see what you create in this landscape?


      Artificial intelligence is already present in the world of film, and its importance will grow rapidly. This applies most significantly to feature films, which, in my opinion, are on the verge of a very profound transformation. In the coming years, new We are introducing new production methods, new ways of creating images and narratives, and fiction cinema itself may become something significantly different from the medium we've known for over a hundred years. AI is also used in documentary filmmaking, especially in post-production, organizing materials, reconstructing archives, and working with sound. 

      These are tools that are already helping creators and will certainly become increasingly present. At the same time, I don't share many people's concerns about the possibility of completely replacing humans with artificial intelligence. Perhaps this stems from the specific nature of my work. I don't create fictional worlds. I observe and narrate reality. I am interested in specific people, their fates, memories, experiences, and the traces they leave behind in the world. Even if reality is increasingly shaped by algorithms and artificial intelligence systems, it will remain a reality worth documenting and trying to understand from our human perspective. 

      Perhaps the tools will change, perhaps the language of storytelling will change, but the need to ask questions about humans and their place in the world will not disappear. In this sense, I don't see AI as a threat to my work, but rather as another element of the world that documentarians will have to describe and interpret.




5. How do you feel personally connected to the topics and work you present?


      Of course I feel connected to the topics I tackle, otherwise this difficult path would make no sense to me. If I'm to dedicate several years of my life to a film, there must be some authentic bond between me and this story, some question I'm trying to answer myself.


6. What can the Themersons show the contemporary viewer that cannot be experienced today?


      I would reverse this question slightly. I'm not sure the most important thing is what the Themersons can show the contemporary viewer today. More important, it seems to me, is the question of whether the contemporary viewer or reader is still ready to draw from the Themersons. Their work is not something to be quickly skimmed through, consumed on the fly, or reduced to a few attractive images or slogans. It requires concentration, reflection, and a willingness to perform a certain amount of intellectual work. It is a very free, precise, witty, but also demanding art. It doesn't impose itself on the viewer with an immediate effect. 

      Rather, it invites them into a conversation—sometimes subversive, sometimes philosophical, sometimes absurd. And this is precisely what seems particularly important to me today. The Themersons remind us that art can be a space for free thought, not just a cultural product intended for quick consumption. They show a world in which imagination, language, image, and philosophy remain in a living relationship. This experience is increasingly rare in a culture subordinated to immediate reaction, algorithms of visibility, and constant acceleration. 

      Therefore, the Themersons can offer so much today, but on one condition: we must pause with them. We must accept that not everything will be immediately presented, that meaning emerges gradually, through the process of reading, watching, and thinking. This may be difficult for the modern viewer, but precisely because of this, it is so valuable.


7. What are the next steps regarding the distribution and promotion of the film about the

Themersons?


      The film has already premiered at two of the most important documentary film festivals in Poland—the Millennium Docs Against Gravity festival and the Krakow Film Festival. This was a very important step for us, because both events allowed us to meet with the audience and see how the film interacts with viewers. Currently, we are primarily focused on our future festival journey, especially abroad. The Themersons are deeply rooted in European culture, and a significant part of their lives and work was connected to Great Britain, so international festivals and presentations are a natural direction for us. Later, the film will follow a more traditional distribution path. We hope for a theatrical release, then on VOD platforms and streaming services, and eventually on television.




8. Plans for the future?


      To be honest, after finishing another film, I feel mostly tired. Each of my projects takes several years to develop and requires an enormous amount of work, so naturally there comes a time when I need to rest and regain some distance. I currently have several advanced projects, but two of them are particularly important. The first is a multi-year documentary project devoted to Roman Polański, realized as an international co-production. 

      The second project is titled "Divine_comedy.omnia_corrupta.log." It is a film essay built from 21st-century archival materials. My starting point is Dante's "Divine Comedy," but the film will not be a literary adaptation. I treat Dante's work as a kind of map that allows me to tell the story of the contemporary world. Using only archival images and testimonies of our era, I attempt to create a cinematic journey through contemporary hell, purgatory, and paradise—not as religious places, but as states of crisis of civilization and human consciousness.



PT

Marcin Borchardt é realizador, argumentista, consultor de guiões e especialista no desenvolvimento de projetos documentais. Na sua obra, move-se na intersecção entre a investigação de arquivo, a memória e o cinema ensaístico. Explora a relação entre a experiência pessoal, a história e a prática artística, utilizando frequentemente formas íntimas baseadas em materiais de arquivo. É autor dos famosos documentários "Beksińscy. Videophonic Album" (2017), "Tony Halik" (2020) e "Magic Hour" (2026). Dá palestras e escreve sobre cinema, música e vanguarda do século XX.

Convidei Marcin para uma entrevista sobre o seu interessante novo projeto, o documentário “My Themersons”.





1.º Trabalha com filmes documentários há algum tempo – criou filmes sobre a família Beksiński e Tony Halik. Qual é a inspiração por detrás da iniciar um novo projeto que explora a vida de uma pessoa específica com a sua própria história, personalidade e conquistas?


      Trabalho em cinema há vinte anos e, com o passar do tempo, fui-me apercebendo cada vez mais que escolher um novo tema é uma das decisões mais importantes da minha vida. Quando pondero se devo contar a história de uma pessoa específica, sei que durante os próximos anos estarei a viver no seu mundo – lendo documentos, consultando arquivos, conduzindo conversas, tentando compreender as motivações, as escolhas e o contexto da sua vida. Este não é apenas um projeto profissional, mas uma decisão que influencia o meu dia a dia, a minha forma de pensar e, indiretamente, também a vida da minha família. 

      É por isso que nunca escolho os meus temas ao acaso. Não me interessa apenas se alguém foi uma figura importante ou conhecida. Pergunto-me sobretudo, se esta história tem potencial cinematográfico. Pode ela ser contada utilizando a linguagem do cinema? Contém tensões, paradoxos, emoções e mistérios que permitam a criação de uma narrativa completa? E, finalmente, existe material a partir do qual se pode construir um filme assim: arquivos, testemunhas, lugares, imagens, vestígios deixados pelo protagonista? 

      Interesso-me mais por pessoas cujas vidas transcendem a biografia e tornam-se uma história sobre algo maior — sobre uma época, cultura, memória, sonhos ou obsessões humanas. Foi o caso dos Beksiński, Tony Halik, Piotr Sobociński e dos Themerson. Cada um destes filmes começou com uma pessoa específica, mas, na realidade, levou a questões muito mais vastas sobre o mundo em que vivemos. São estas questões que geralmente fornecem-me a inspiração mais importante ao iniciar um novo projeto.


2.º Onde começou o trabalho no filme sobre os Themerson?

      Eu já conhecia os Themerson há muito tempo. Estive envolvido com a vanguarda durante toda a minha vida, por isso conhecia o seu lugar na história da cultura, do cinema, da literatura e da arte. Mas esse conhecimento era, em grande parte, teórico, académico. O verdadeiro trabalho começou apenas quando surgiu a questão: o que significa, de facto, fazer um filme sobre os Themerson? Porque pode, claro, fazer um retrato biográfico clássico, organizar os factos, mostrar os ficheiros e contar o que fizeram passo a passo. 

      Mas, no caso deles, esta teria sido uma solução muito simples. Os Themerson desafiavam as fórmulas. O seu trabalho era distinto, irónico, intelectual, mas também incrivelmente sensual e imaginativo. Portanto, para mim, o trabalho no filme começou com a procura de uma linguagem. Compreendia que um filme sobre os Themerson não podia ser apenas um filme "sobre" eles. Deveria ser também uma tentativa de falar da sua imaginação, do seu método, da sua independência radical. O objetivo não era apenas contar as suas vidas, mas encontrar uma forma cinematográfica que, de alguma forma, fosse consistente com a forma como pensavam o mundo.


3.º Foi difícil reunir material para um filme sobre eles?

      Paradoxalmente, encontrar material para o filme não foi difícil. Eu sabia que o legado dos Themerson estava em Londres e que estava a ser cuidado por Jasia Reichardt, sobrinha de Franciszka Themerson. Jasia foi adotado por Franciszka logo após o fim da Segunda Guerra Mundial e manteve-se o membro mais próximo da família e o guardião da memória dos Themerson durante toda a sua vida. O verdadeiro desafio, portanto, não era a falta de materiais, mas sim a sua imensidão. O arquivo revelou-se incrivelmente rico — repleto de fotografias, filmes, cartas, manuscritos, desenhos, documentos e vestígios de vida. 

      Quando conheci Jasia, ela deu-me um conselho muito importante. Disse-me para não procurar um conceito de filme pronto de imediato, mas sim mergulhar no ficheiro. Ela estava convencida de que, se eu realmente compreendesse este material, a forma de contar a história surgiria naturalmente. Ela também me deu o seu livro "Quinze Viagens de Varsóvia a Londres". Ao lê-lo, fiquei profundamente comovido. Compreendi então que queria construir uma história a partir de duas perspectivas paralelas. 

      A primeira era a perspectiva de Jasia — uma criança. A segunda perspectiva era a dos Themerson — um casal de artistas. Ambas as narrativas convergem em torno do momento mais dramático das suas vidas: a guerra. O arquivo, portanto, não foi apenas uma fonte de material para mim. Tornou-se o lugar de onde a própria forma cinematográfica emergiu gradualmente.


4. No mundo actual, onde a IA e os algoritmos estão a criar novos espaços definidos, a música e as artes visuais enfrentam desafios crescentes em termos de produção e distribuição, mas isto também afecta o nível de interesse potencial do público. Como vê o que cria neste cenário?

      A inteligência artificial já está presente no mundo do cinema, e a sua importância crescerá rapidamente. Isto aplica-se de forma mais significativa às longas-metragens, que, na minha opinião, estão à beira de uma transformação muito profunda. Nos próximos anos, novas Estamos a introduzir novos métodos de produção, novas formas de criar imagens e narrativas, e o próprio cinema de ficção pode tornar-se algo significativamente diferente do meio que conhecemos há mais de cem anos. A IA é também utilizada na produção de documentários, especialmente na pós-produção, na organização de materiais, na reconstrução de arquivos e no trabalho com som. 

      Estas são ferramentas que já estão a ajudar os criadores e certamente se tornarão cada vez mais presentes. Ao mesmo tempo, não partilho da preocupação de muitas pessoas sobre a possibilidade de substituir completamente os humanos pela inteligência artificial. Talvez que decorra da natureza específica do meu trabalho. Eu não crio mundos ficcionais. Observo e narro a realidade. Interessam-me pessoas específicas, os seus destinos, memórias, experiências e os vestígios que deixam no mundo. Mesmo que a realidade seja cada vez mais moldada por algoritmos e sistemas de inteligência artificial, continuará a ser uma realidade que vale a pena documentar e tentar compreender a partir da nossa perspectiva humana. 

      Talvez as ferramentas mudem, talvez a linguagem da narrativa se altere, mas a necessidade de questionar os seres humanos e o seu lugar no mundo não desaparecerá. Neste sentido, não vejo a IA como uma ameaça ao meu trabalho, mas antes como mais um elemento do mundo que os documentaristas terão de descrever e interpretar.


5.De que forma se sente pessoalmente ligado aos temas e ao trabalho que apresenta?

      Claro que me sinto ligado aos temas que abordo, caso contrário, este caminho difícil não faria sentido para mim. Se vou dedicar vários anos da minha vida a um filme, deve existir algum laço autêntico entre mim e este história, alguma questão a que eu próprio esteja a tentar responder.


6.º O que podem os Themerson mostrar ao espectador contemporâneo que não pode ser experienciado hoje?

      Eu inverteria um pouco esta questão. Não tenho a certeza se o mais importante é aquilo que os Themerson podem mostrar ao espectador contemporâneo de hoje. Mais importante, a meu ver, é a questão de saber se o espectador ou leitor contemporâneo ainda está pronto para se inspirar nos Themerson. A sua obra não é algo para ser folheado rapidamente, consumido de forma superficial ou reduzido a algumas imagens ou slogans apelativos. 

      Requer concentração, reflexão e vontade de realizar um determinado esforço intelectual. É uma arte muito livre, precisa, espirituosa, mas também exigente. Não se impõe ao espectador com um efeito imediato. Em vez disso, convida-o a uma conversa — ora subversiva, ora filosófica, ora absurda. E é precisamente isso que me parece particularmente importante hoje. Os Themerson lembram-nos que a arte pode ser um espaço de pensamento livre, não apenas um produto cultural destinado a um consumo rápido. 

      Eles mostram um mundo em que a imaginação, a linguagem, a imagem e a filosofia permanecem em relação viva. Esta experiência é cada vez mais rara numa cultura subordinada à reação imediata, aos algoritmos da visibilidade e à aceleração constante. Portanto, os Themerson têm muito para oferecer hoje, mas sob uma condição: devemos parar com eles. Devemos aceitar que nem tudo será apresentado de imediato, que o significado emerge gradualmente, através do processo de leitura, observação e reflexão. Isto pode ser difícil para o espectador moderno, mas precisamente por isso, é tão valioso.


7. Quais os próximos passos em relação à distribuição e promoção do filme sobre os Themersons?

      O filme já estreou em dois dos mais importantes festivais de documentários da Polónia: o Millennium Docs Against Gravity e o Festival de Cinema de Cracóvia. Este foi um passo muito importante para nós, pois ambos os eventos permitiram-nos encontrar o público e ver como o filme interage com os espectadores.

      Atualmente estamos focados principalmente na nossa futura jornada em festivais, especialmente no estrangeiro. Os Themerson estão profundamente enraizados na cultura europeia, e uma parte significativa das suas vidas e obras esteve ligada à Grã-Bretanha, pelo que os festivais e apresentações internacionais são uma direção natural para nós. Mais tarde, o filme seguirá um caminho de distribuição mais tradicional. Esperamos um lançamento nos cinemas, depois em plataformas de VOD e serviços de streaming e, eventualmente, na televisão.


8.º Planos para o futuro?

         Para ser sincero, depois de terminar mais um filme, sinto-me principalmente cansado. Cada um dos meus projetos demora vários anos a ser desenvolvido e exige uma quantidade enorme de trabalho, por isso, naturalmente, chega um momento em que preciso descansar e recuperar um pouco de distância. Atualmente tenho vários projetos avançados, mas dois deles são particularmente importantes. O primeiro é um projeto de documentário de vários anos dedicado a Roman Polański, realizado como coprodução internacional. 

      O segundo projeto chama-se "Divine_comedy.omnia_corrupta.log." Trata-se de um ensaio cinematográfico construído a partir de materiais de arquivo do século XXI. O meu ponto de partida é a "Divina Comédia" de Dante, mas o filme não será uma adaptação literária. 

        Trato a obra de Dante como uma espécie de mapa que me permite contar a história do mundo contemporâneo. Utilizando apenas imagens de arquivo e testemunhos da nossa época, procuro criar uma viagem cinematográfica pelo inferno, purgatório e paraíso contemporâneos — não como lugares religiosos, mas como estados de crise da civilização e da consciência humana.






Comments

Popular Posts