Wywiad z Bartoszem Weberem




                                 1. Twoja nowa płyta – solowa dodajmy to jakby powrót do tego co robiłeś jako Baaba, pamiętając o płycie wydanej przez Cpt. Sparky, ale ten powrót jest jakby wzbogacony poprzez Twoje doświadczenia z mnóstwem projektów które wydarzyły się przez ostatnich kilka lat. Czy kompozycje które znalazły się na nowej płytce to coś w czym dłubałeś po godzinach przez kilka ostatnich lat czy dałeś sobie chwilę odpoczynku by to wszystko razem zebrać czy coś pośrodku?

Dla mnie to jednak znaczne odejście od muzyki Baaby. Na pewno można tu znaleźć jakieś odniesienia do moich wcześniejszych projektów, ale to jednak trochę inna muzyka. Przede wszystkim skupiłem się głównie nad tym projektem, zawieszając lub zaniedbując pozostałe.
2. To ciekawe jak inspiracje które często nie zamykają się w kierunku w jakim sami tworzymy, stają się jakby namacalną rzeczywistością. Myślę, że po części było tak kiedy pracowaliście z Zbigniewem Wodeckim. Popraw mnie jeśli się mylę. Co inspiruje Cię solo?
                Nie mam jakiegoś specjalnego kierunku. Słucham różnej muzyki, ale siłą rzeczy więcej jest tutaj elektroniki. 
                 Z jednej strony cenię sobie energię Meridian Brothers, z drugiej, bardzo lubię Tolouse Low Trax,
             ale też klasyczne hipisowskie Altin Gün  Te nazwy tylko obrazują spektrum, to nie jakiś wybór złotej 
             trójki.
3. Jak mentalizujesz udział w tylu projektach – jest to dość szeroka wolta stylistyczna i często można popaść w dość naiwny eklektyzm. Ty jednak jesteś wyrazisty i bardzo ugruntowany w tym co robisz. To niełatwe.
To proste. Serce niech będzie naszym drogowskazem. Jeśli się czymś jaram, to znajduję energię, żeby zgłębić temat na tyle, na ile potrafię.
4. Początki…jest tak, że w nas zostają. Ale też jest tak, że rozwijając się chcemy odcinać od siebie te warstwy które niekoniecznie pasują do całości. Co byś chciał za sobą zostawić i co Ci się już udało?
To się z roku na rok zmienia. Po prostu granica się przesuwa i te rzeczy sprzed kilkunastu lat już się dla mnie nie bronią. Trochę, jak z iCloudem – starszych zdjęć już nie ma. To niesprawiedliwe, bo pewnie 20 lat temu miałem większą łatwość i mniej selekcjonowałem. Kocham wszystkie moje dzieci i wszystkie traktuję jednakowo.
5. Jak rozwijał się Twój warsztat przez te ostatnie lata i jaki miało to wpływ na to co skomponowałeś na ostatniej płycie?
Staram się dostosowywać warsztat do konkretnych projektów. Zdałem sobie sprawę, że dość długo (może miesiąc) nie grałem na gitarze, bo skupiłem się na elektronicznym  projekcie. Za chwilę jednak koncerty z zespołem i trzeba się wziąć za to. Przy solówce poczytałem kilka instrukcji obsługi maszyn, mam też to szczęście, że cały czas mam się czego uczyć, głównie w kwestii teorii muzyki.
6. Twoje podejście do obrazu muzyki, który w sumie chyba kreuje się samoistnie, bez napięcia i przegięcia jest raczej humorystyczne. Jest to pewnie zasługa tego, że dużo jest w tym wszystkim odniesień do filmu. Spróbuj się do tego jakoś odnieść
Długi czas broniłem się przed patosem w muzyce, teraz zaczynam na to patrzeć spokojniej. Traktuję swoją muzykę poważnie i wkładam w nią jak najwięcej pracy. Oglądanie, czy robienie muzyki do filmów w tym pomaga, takim przykładem jest „Trains in General” z ostatniej płyty, który powstał jako ilustracja filmu Bustera Keatona pt. The General. Rzeczywiście było tam dużo scen z pociągiem w roli głównej. Bo to nie jest film o generale, tylko o pociągu o nazwie „The General”
7. Plany na najbliższy rok?
Grać dużo koncertów. I skupić na nowej płycie i kilku nowych projektach. Na żywo współpracuję z Wiktorem Podgórskim (VTR), który odpowiada za warstwę wizualną. Tutaj staramy się synchronizować obraz z muzyką, pracujemy nad tym też od strony technologicznej – Wiktor świeci z dwóch projektorów, jeden ustawia w kierunku publiczności, rozwiesza tiule, więc czujesz się częścią naszego występu.
Dziękuję

Comments